Biała Info 2021
Image default
Home » 26.IX. Matki Boskiej Leśniańskiej
Religia Tradycja

26.IX. Matki Boskiej Leśniańskiej

Zjawienie się cudownego obrazu w Leśnej

W czasie panowania Jana III Najśw. Maryja Panna błogosławiła rycerstwu polskiemu, które okryło się nieśmiertelną chwałą pod murami Wiednia 12 września 1683 roku, gromiąc Turków, zagrażających chrześcijaństwu. Tegoż też 1683 roku, w dwa tygodnie po słynnym tym zwycięstwie Jana 111 Sobieskiego nad Turkami pod Wiedniem, objawić się raczyła N. Maryja Panna w cudownym kamiennym obrazie na drzewie gruszkowym w Leśnej. Zjawienie cudowne nastąpiło 26 września, który był dniem niedzielnym, w samo południe. Pastuszek, Aleksander Stalmaszczuk, szukając w gęstwinie okopu, gdzie dziś stoi piękny kościół, zgubionego ciołka, spostrzegł na gruszy obraz święty w niewypowiedzianej jasności. W pierwszej chwili chłopczyna ukląkł i chciał mówić pacierz, ale strachem zdjęty, ucieka ku drugiemu pastuszkowi, Mironowi Makarukowi i ze drżeniem opowiedział mu swoje widzenie. Miron Makaruk, wysłuchawszy opowieści wylęknionego Aleksandra, wszedł do okopu i ujrzał to samo cudowne zjawienie, t. j. obraz, świecący prześlicznie. Okopy, na których stała gruszka, gdzie ujrzano obraz cudowny, nazywały się okopami krzyżackimi, a prawdopodobnie były po Jadźwingach, którzy w tych stronach w XII wieku utrzymywali swe straże przodowe.
Chłopcy, przejęci tym zjawiskiem, zapomniawszy o zbłąkanym bydlątku swoim, pobiegli czym prędzej do wsi z oznajmieniem starszym o cudownym zjawieniu obrazu. Ze wsi, zaciekawieni tą nowiną, wybiegli prawie wszyscy ludzie do okopów. I rzeczywiście wszyscy zadziwieni zostali nadzwyczajną białością obrazu i wielką jasnością, jaką roztaczał wokoło siebie.
Gdy w skupieniu ducha rozważali nad tym, jeden z nich śmielszy wlazł na .gruszę w zamiarze zdjęcia obrazu, który stał na dwóch gałązkach, a trzecią z góry, jakby tu umyślnie wyrosła dla podtrzymywania, był podtrzymywany ale mocą niewidomą odepchnięty, upadł na ziemię. Tym nie zrażony, wlazł po raz drugi na drzewo i z większą ostrożnością na gałęzi stanąwszy, sięgnął ręką po cudowny obraz, lecz w tej chwili drugi raz spada na ziemię. Uparty człowiek, sądząc po swojemu, że tylko przypadkiem zsunął się z drzewa, wchodzi na gruszę po raz trzeci, aby koniecznie zdjąć obraz, lecz i tym razem pęka gruba gałąź pod nogami jego, a on jakąś siłą odrzucony na trzy łokcie od obrazu i gruszy spadł na ziemię po raz trzeci.
Przerażeni tym obecni włościanie, uklękli i zaczęli się modlić gorliwie, a następnie radzić, co czynić wypada. Gdy jedni chcieli iść na plebanię do Witulina, a drudzy do dworu, zgodzili się wreszcie, aby dać znać do Bordziłówki i stąd przybył natychmiast pod- starości, niejaki Zabłocki, który wraz z ludem gromadnie zebranym ukląkł pod gruszą i modlił się gorąco z książki od nabożeństwa. Następnie z wielką czcią i nie mniejszą bojaźnią wszedł na gruszę i przez chustkę zdjął obraz święty wśród podziwu patrzących ludzi. Lecz obraz zdjęty, począł tracić jasność swoją i nadzwyczajną białość, a tak był ciężkim, jak się zdawało podstarościemu, że nie mogąc go zanieść od razu do domu skarbnika Pawła Kazimierza Michałowskiego, właściciela Leśnej, jak to zamierzał, musiał po drodze wstąpić z obrazem do domu włościanina Semena Makaruka i czasowo złożyć go na stole. Tu obraz tak wielki pot z siebie wydał, że cały stół był jakby wodą zlany, a jasność zupełnie straciwszy, czerwonej barwy nabrał. Wszyscy podziwiali tę przemianę obrazu i modlili się ze skruchą, przypisując to grzechom swoim. Podstarości Zabłocki, pomodliwszy się z włościanami, ośmielił się powtórnie wziąć obraz, aby zanieść go do Bukowie do dworu skarbnika Michałowskiego. Lud procesjonalnie szedł za nim, nie mogąc ócz i serca oderwać od zjawionego obrazu. W mieszkaniu skarbnika, w osobnym pokoju, przemienionym na kaplicę, złożono obraz święty, zapalono światło, a lud zewsząd cisnąć się począł, aby na własne oczy ujrzeć obraz i pomodlić się przed nim serdecznie. Cuda wielkie dziać się poczęły przy tym obrazie, a zasłona okrywająca ten obraz była mokrą od potu z obrazu. (Dnia piątego po zjawieniu obraz ten tak rzewliwie płakał, że z ócz jego jak ziarna łez potoki spadały.) Przez trzy lata obraz pozostawał na dworze skarbnika. Widząc cuda i napływ ludzi, Michałowski podczas panującej zarazy w roku 1686 wybudował w Leśnej na miejscu zjawienia obrazu kościół drewniany pod wezwaniem św. Rocha i Sebastiana, patronów od morowego powietrza i tu następnie obraz cudowny z dworu bukowieckiego uroczyście przeniesiono. Pragnąc atoli, aby kościół w Leśnej był parafialnym, Michałowski zapisał na utrzymanie jego wsie Leśną i Klukowszczyznę, tudzież grunta w Grzegorzewszczyźnie, zastrzegając sobie i potomkom swoim prawo patronatu, a po wymarciu potomstwa biskupowi Łuckiemu obrządku łacińskiego. Zapis ten uczynił w grodzie Mielnickim, ziemi Podlaskiej, roku 1688, wzywając na Sąd Boży gwałcicieli testamentu. Zapis ten potwierdził ksiądz Paweł Konstanty z Dubrawki Dubrawski, administrator diecezji Łuckiej. Pierwszy proboszcz, utworzonej parafii w Leśnej, ks. Paweł Franciszek Janicki, odniósł się do biskupa, aby orzekł, co sądzić należy o cudownym zjawieniu się obrazu w Leśnej. Biskup Łucki, Franciszek Michał Prażmowski, wskutek tego żądania 19 września 1699 roku wyznaczył komisję z 15 teologów i 2 lekarzy złożoną. Komisja rozpoczęła tegoż jeszcze roku dnia 24 października swą czynność i po zbadaniu sumiennym cudów, stwierdziła, że początek obrazu jest nieznany, oraz że cuda przy nim się działy. Konsystorz zaś łucki, odebrawszy zaprzysiężone zdanie komisji, odbył naradę 15 stycznia 1700 r., a po niej sześć innych pod przewodnictwem biskupa, po których tenże biskup Prażmowski 24 listopada tegoż 1700 roku wydał dekret, zatwierdzający cuda Najśw. Panny Maryi, objawionej w obrazie na gruszy w Leśnej.

Historia budowy kościoła i sprowadzanie 00. Paulinów do Leśnej.

Dekret biskupa Prażmowskiego o obrazie cudownym w Leśnej odczytany został w kościołach diecezji z wielką wdzięcznością wiernych, którzy coraz liczniej zaczęli przychodzić na miejsce zjawienia się tego cudownego obrazu. Obraz ten jest nie wielki, wyryty na kamieniu, formy nieco owalnej (13y2 cali wysoki, a 12 cali szeroki) przedstawia Najśw. Maryję Pannę w połowie postaci płaszczem od samej głowy okrytą, w prawej ręce trzymającą dziecię Jezusa, w lewej zaś książkę, nad którą unosi się Duch św. w postaci gołębicy. Pan Jezus ma także książkę w prawej ręce, lewą zaś trzyma podniesioną ku twarzy Bogarodzicy. Kościół, przez Michałowskiego wystawiony 1686 roku, był drewniany i szczupły; przy nim erygowano parafię dekretem biskupa, danym dnia 26 września 1695 roku. Poprzednio proboszcz z Góry, Wiktor Kozieradzki, kanonik łucki, zgodził się na to aktem spisanym w Mielniku po św. Kazimierzu nazajutrz 1688 r., odstępując nawet dziesięcinę proboszczowi leśniańskiemu z gruntów do parafii jego należących.
Pierwszy proboszcz w Leśnej, ks. Janicki, rozpoczął budować roku 1697 kościół murowany zwany dzisiaj kaplicą, a przy nim mieszkania dla dwóch kapłanów, lecz z przyczyny różnych przeszkód nie mógł budowy doprowadzić do końca. Po jego śmierci, która nastąpiła 1716 r., następca jego ks. Andrzej Fabjański dokończył budowy. Do tej kaplicy, która stanęła pod wezwaniem św. Piotra i Pawła, przeniesiono obraz cudowny 1718 roku. Pod obrazem umieszczono część gruszy, na której zjawił się obraz 26 września 1683 r. W środku kaplicy znajduje się studzienka z wodą, która wytrysła po wykopaniu gruszy. Tu nabożeństwo odprawiać poczęto, a stary drewniany kościół przeniesiono na cmentarz grzebalny. W roku też 1718 ks. Fabjański założył fundamenty pod dzisiejszy trzeci z rzędu kościół, ale roboty około tej nowej świątyni wspaniałej szły oporem. Choroba i śmierć roku 1726 tego gorliwego o chwałę Bożą kapłana Fabjańskiego przerwały budowę, którą dokończyli 00. Paulini, którzy tu przybyli z Częstochowy.
Po śmierci ks. Fabjańskiego, Władysław Michałowski, miecznik ziemi Mielnickiej, dziedzic i kolator, syn zmarłego fundatora i dobrodzieja kościoła leśniańskiego, dnia 16 października 1726 r. i dnia 3 lutego 1727 roku w grodzie Mielnickim zrzekł się swego patronatu i kolatorstwa na rzecz 00. Paulinów, których pragnął osiedlić w Leśnej, uchylając się tym sposobem od obowiązków, jakie wówczas ciążyły na kolatorze zwłaszcza przy wznoszącym się z wielkim trudem wielkim kościele. Biskup1 Rupniewski, ordynariusz łuckiej diecezji, długo opierał się oddaniu leśniańskiego kościoła 00. Paulinom, lecz 00. Paulini wszystkie trudności przezwyciężyli. Prowincjał OO. Paulinów, O. Konstanty Moszyński, udał się do Łucka na dzień św. Trójcy, w którym kanonicy posiedzenia odbywali i tu wpływem swoim sprawę szczęśliwie załatwił, po czym 26 września tegoż 1727 roku biskup Rupniewski wydał dekret inkorporacji. Wyprowadzenie OO. Paulinów do Leśnej odbyło się 5 października 1727 r. w niedzielę, na którą przypadła uroczystość Aniołów Stróżów. W wigilię dnia tego przybył do Leśnej z własnej swej chęci Konstanty Pociej, wojewoda wileński i wielki hetman litewski, fundator OO. Paulinów we Włodawie; przyprowadził też z sobą wojsko z armatami polowe- mi, a towarzyszyła mu córka, oraz wielu panów polskich i litewskich. Przybył też i biskup łucki Rupiewski tegoż dnia pod wieczór. Nazajutrz około godziny 10 rano księża, których wielu z okolicy przybyło do Leśnej, wprowadzili biskupa do kościoła drewnianego św. Rocha, gdzie odśpiewano hymn o Duchu św., a następnie procesjonalnie udano się do kaplicy, mieszczącej obraz cudowny. OO. Paulini w liczbie 18 szli ze świecami gorejącymi, śpiewając Litanię do N. Maryi Panny, otoczeni mnóstwem różnego ludu. Śpiew ich przerywały wystrzały armatnie i broni palnej, oraz dźwięki trąb i innych narzędzi muzycznych. U drzwi kaplicy nastąpiło oddanie Paulinom kluczy, po czym biskup przemówił, oddając miejsce to Paulinom i wyrażając gorące życzenie, aby diecezja jego miała tu źródło pobożności i wiary, jako je ma diecezja krakowska w Częstochowie. Prowincjał zaś, O. Moszyński, w mowie swojej złożył stosowną podziękę biskupowi, fundatorom i gościom, przybyłym na tę uroczystość. Po „Te Deum“ biskup celebrował uroczystą Mszą św., a OO. Paulini rozpoczęli pracę duchowną.

Praca OO. Paulinów w Leśnej

Staraniem 00. Paulinów kościół w Leśnej wykończony został 1753 roku i poświęcony uroczyście w niedzielę wśród oktawy Narodzenia N. Maryi Panny przez biskupa łuckiego, Antoniego na Dmeninie Kobielskiego pod wezwaniem ŚŚ. Apostołów Piotra i Pawła. Kościół leśniański jest stylu włoskiego i jest murowany. Wspaniała go zdobi zewnątrz facjata z dwoma wieżami. Na szczycie facjaty umieszczono statuę Niepokalanej Maryi Panny, a niżej po bokach w framudze figury św. Piotra i Pawła. Długość tego kościoła wynosi 66 łokci, a szerokość 18 łokci. Ołtarzy było sześć. Wszystkie te ołtarze pięknej snycerskiej roboty biało pomalowane i częściowo złocone. W wielkim ołtarzu był i jest obecnie umieszczony obraz cudowny, cały w srebro oprawny. Wokoło zdobiło obraz 12 gwiazd, a pod obrazem wisiało wyobrażenie pół księżyca. Pod obrazem również był przybity pień z gruszy, na której roku 1683 zjawił się obraz ten cudowny. Na około pnia na czerwonym aksamicie wisiało mnóstwo srebrnych i złotych wotów, świadczących o wdzięczności tych, którzy za przyczyną N. Panny dostąpili, przy tym obrazie łask pożądanych. Cudowny obraz zasuwany był obrazem Nawiedzenia Matki Boskiej pędzla Czechowicza i odsuwany w czasie odpustów i Mszy uroczystych przy zapalaniu 12 świec woskowych i hucznego odgłosu trąb i kotłów. Ten ołtarz fundacji Karola Odrowąża Siedlnickiego. Boczne ołtarze były następujące: Pana Jezusa ubiczowanego, św. Kazimierza, św. Pawła I Pustelnika, św. Tekli i św. Barbary. Przy wielkich drzwiach u góry nad nimi chór, a na nim był organy o 24 głosach z pedałem fundacji księcia Michała Kazimierza Radziwiłła. Prócz organów była jeszcze pozytywka o pięciu głosach do grywania na niej przy śpiewaniu codziennie godzinek i litanii loretańskiej. Organy te w czasie zabrania kościoła na cerkiew wywieziono do Warszawy, do kościoła Wszystkich Świętych.
Po otrzymaniu kościoła i probostwa 1727 r. w Leśnej, mieszkało tu sześciu a najmniej 5 Paulinów, a mianowicie: Przeor, który był zarazem proboszczem, wiceprzeor był wikariuszem, a prócz tego dwóch kaznodziei, penitencjarz i profesor, bo mieli tu także zakonnicy swój niewielki alumnat, w którym kilku kleryków, kończących studia, przygotowywało się do przyjęcia święceń z rąk biskupa w Janowie. Ludność parafii obejmowała Leśną i Klukowszczyznę. Nie była to więc wielka parafia, ale pracowita, gdyż w święta i niedziele kościół leśniański szczelnie się zapełniał lu¬dem pobożnym, a wszystkie ścieżki i drogi do Leśnej prowadzące, roiły się pielgrzymami, którzy pieszo, lub na furmankach śpieszyli z hołdem do N. Maryi Panny cudownej.
Główniejsze święta w Leśnej z odpustami zupełnymi były: ŚŚ. Piotra i Pawła Apostołów, Patronów kościoła, św. Pawła I pustelnika (niedziela 14 stycznia), św. Jana Nepomucena M., uroczystość Trójcy Przenajświętszej, św. Tekli P. i M., Rocznica zjawienia się cudownego obrazy Najśw. Maryi Panny, która się obchodzi 26 września i wszystkie święta doroczne Najśw. Maryi Panny. Prócz tych dni świątecznych odpust zupełny był udzielony nawiedzającym kościół leśniański któregokolwiek dnia roku. Odpusty te nadane były przez Stolicę Apostolską wiecznymi czasy i miały admisję diecezjalną. W te dnie karety bryczki proste furmanki włościan mieszały się na placach, gdy w świątyni magnaci i panie razem z ludem otaczali konfesjonały pokuty i razem klękali do Stołu Pańskiego. Zakonnicy z całą gorliwością spełniali obowiązki swoje: w święta oprócz przyjmowania i odprowadzania pobożnych kompanii, prawili kazania w kościele. Zapraszali też 00. Paulini na celebry, kazania i słuchanie spowiedzi sąsiednich kapłanów obrządku łacińskiego i unickiego. Liczba zaproszonych kapłanów często dochodziła do kilkudziesięciu, ale i ci liczni pomocnicy nie zdołali nigdy zaspokoić religijnych potrzeb narodu. Kapłani więc obydwóch obrządków odprawiali Najśw. Ofiarę na ołtarzach, spowiadali i udzielali Komunii świętej: łacińscy pod jedną postacią, a unici pod dwoma postaciami. Wieczorem w święta lud iluminował kościół i klasztor setkami lamp i latarek, i jak pomiędzy ludem dwóch obrządków, tak i pomiędzy kapłanami tychże była harmonia święta i jedność.

Skasowanie kościoła i klasztoru w Leśnej

Do roku 1864 byli 00. Paulini w Leśnej. Ostatnim przeorem tu był O. Franciszek Pluciński, a wice- przeorem O. Dionizy Korzeniowski. Prócz tych ojców byli jeszcze O. Barnaba Ptakowski, O. Atanazy Petrykowski, kaznodzieje, O. Władysław Kopczyński i O. Albert Mańka. Roku 1864 nocną porą rząd rosyjski ka¬zał w brutalny sposób wywieść wszystkich Paulinów z Leśnej do Częstochowy, a pozostawił tylko jednego, O. Dionizego Korzeniowskiego, jako rektora, któremu na mieszkanie wyznaczono trzy celki klasztorne, a do użytku dano ogród owocowy bez zabudowań gospodarczych. Gdy w krótkim czasie reszta klasztoru zajęta została przez urząd gminy witulińskiej, biskup podlaski, Benjamin Szymański, począł nalegać na rząd, aby zamiast rektora klasztornego zatwierdził administratora parafii Leśna, któremu by oddać powinien cały dom klasztorny dla użytku kapłana i służby kościelnej. Oprócz tego, aby oddzielił na użytek proboszcza 6 morgów ziemi z gruntów, będących własnością probostwa i wyznaczył temuż proboszczowi odpowiednie gospodarcze zabudowania stosownie do ukazu carskiego z r. 1864. Dopiero po upływie 3 lat t. j. po wywiezieniu do Łomży biskupa Szymańskiego r. 1867 na miejsce O. Dionizego Korzeniowskiego, zatwierdzony został administratorem probostwa w Leśnej ks. Leon Przesmycki, wikariusz z Jabłonny, którego 29 lutego wprowadzono do zarządu parafii i kościoła w Leśnej, lecz ani miejsca dla jego służby w klasztorze, ani 6 morgów ziemi, ani też żadnego zabudowania mu nie wyznaczono. Na skutek jednak zabiegów prałata Sosnowskiego, administratora diecezji lubelskiej, komitet urządzający w r. 1869 przeznaczył 12 dolnych celek dla księdza i służby i wydzielił 6 morgów gruntu oraz niewielki budynek gospodarczy na użytek Kościoła. Ks. Leon Przesmycki był kapłanem pobożnym i starającym się o dobro ludu. Znosił też krzyż ciężki ze strony rządu, który w sposób szatański dążył do zaprowadzenia prawosławia na Podlasiu.

Zabranie kościoła i klasztoru w Leśnej na rzecz prawosławnej cerkwi.

Myśl odebrania Leśnej katolikom wylęgła się za czasów biskupa unickiego, Kuziemskiego. Ten łakomy Rusin galicyjski szturmował często do Zarządu Obcych Wyznań, aby mu Leśną po wywiezieniu już Paulinów oddano, gdyż nosił się z projektem osadzenia tu warszawskich i bialskich Bazylianów wraz z demerytam- księży unickich. Czerkawski, który wtedy trząsł sprawami kościelnymi, udawał przychylność dla tych planów unickiego biskupa, lecz inny nosił projekt w duszy swojej; chciał od razu Leśną, tę perłę Podlasia, wyrwać Kościołowi i przyłączyć do prawosławia, więc zwłóczył z odpowiedzią Kuziemskiemu z dnia na dzień i zasłaniał się Petersburgiem, skąd miała przyjść na prośby jego odpowiedź najwyższa. Tymczasem gdy w Warszawie i Petersburgu szykowano się do wymierzenia ciosu w Leśnej, dnia 27 grudnia 1868 roku burza straszna, jakby przepowiednia schizmatyckiego piorunu, mającego uderzyć w serce Podlasia, zdarła prawie wszystką blachę z dachu kościoła leśniańskiego i obnażyła wszystkie wiązania i krokwie, a sklepienie kościoła wśród zimy wystawiła na deszcz i zawieje. Oprócz tego statua Matki Boskiej, stojąca na szczycie kościoła, runęła na ziemię i rozbiła się przy progu drzwi wielkich. Przerażenie ludu w Leśnej było wielkie, gdy ujrzał na kościele dach nagi, a przed kościołem leżącą statuę Matki Boskiej: w rozpaczy sądził, że Matka Boska opuściła Leśną. Ks. Przesmycki własnym kosztem pokrył dach kościoła, a po pewnym czasie, gdy nabożeństwa odprawiały się w dawnym porządku, zapomniano o nieszczęściu. Wtem jakby piorun wypadł z ręki carskiej dekret, rozkazujący cudowną Leśną oddać na własność schizmy prawosławnej. Usunięto więc najpierw ks. Przesmyckiego, którego pod konwojem strażnika wywieziono do Białej w sam Wielki Czwartek 1875 r., a następnie koleją wysłano go do Łukowa na wikariusza. Po wywiezieniu ks. Przesmyckiego, klucze kościoła leśniańskiego zostały wręczone dziekanowi z Janowa, którego pod konwojem naczelnika straży ziemskiej sprowadzono do Leśnej. Dziekan złożył raport władzy diecezjalnej o nagłym wywiezieniu ks. Przesmyckiego z rozkazu jenerał-gubernatora i o zamknięciu kościoła w Leśnej. Dziekan nie mógł nawet oddać kluczy sąsiedniemu proboszczowi w Bordziłówce, aby ten przynajmniej mógł raz w tydzień przewietrzyć kościół, gdyż powiat nie pozwolił. Kościół zaraz otoczyła warta strażników, aby komu z księży nie przyszła ochota wydostać Matki Boskiej z więzienia. W dzień strzegło 5, a w nocy 10 strażników, o dwie zaś wiorsty stało jakby na czatach 300 kozaków. Na dziekana też janowskiego, posiadającego klucze kościoła leśniańskiego, było zwrócone czujne oko policji. Nie wolno mu było nigdzie wyjeżdżać i śledzono bacznie, by kto nie przyjeżdżał do niego. Bezbożny więc rząd rosyjski w sam Wielki Czwartek 1875 roku zamknął kościół cudownej Matki Boskiej w Leśnej i nie pozwolił w tym roku weselić się ludowi świętem Zmartwychwstania Pańskiego.
Dnia 30 kwietnia tegoż 1875 roku jenerał gubernator warszawski, graf Kotzebue, zawiadomił gubernię siedlecką i biskupa lubelskiego, że cesarz w dniu 6 kwietnia rozkazał, aby rzymsko-katolicki kościół w osadzie Leśna natychmiast zabrać i oddać w posiadanie prawosławnego duchowieństwa. Razem z kościołem mieli popi zabrać i obraz cudowny w Leśnej. Na mocy takiego rozkazu przystąpiono do zabrania kościoła leśniańskiego. Wtedy to ręką Moskali zrujnowano znakomite ołtarze i całkowite urządzenie kościoła. Któż pojmie boleść ludu, gdy zobaczył judaszowskie twarze popów schizmatyckich, rozpościerających się na miejscu od wieków uświęconym tylu łaskami i cudami. Lud płakał, ale mijał ukochaną Leśną z rezygnacją i poddaniem się woli Bożej w tym przekonaniu, że Bóg dopuścił, aby Leśna przez czas pewien była w posiadaniu Rosjan, aby obraz cudowny ukrył się w zaćmieniu jak słońce za chmurę w tym celu, że kiedyś znowu zajaśnieje w drugim objawieniu Matki Boskiej, gdy powrócą do Leśnej Paulini.

Wywiezienie obrazu cudownego z Leśnej do Łomży.

Sławna więc nasza Leśna dostała się w ręce Moskali, ale obraz cudowny podobnie jak Białynicki i Jurewicki ukrył się przed nimi. O. Dionizy Korzeniowski przed wywiezieniem biskupa Szymańskiego wyjął obraz cudowny z ołtarza i wywiózł do biskupa w celu ukrycia go przed schizmatykami. W Leśnej oprócz cudownego obrazu był podobny drugi obraz, przechowywany w skarbcu kościelnym Obraz zrobiony był na to, by wierni nie mogąc dobrze widzieć zbyt małego obrazu, u- mieszczonego wysoko w ołtarzu, mogli oglądać jego podobiznę z bliska. Korzystając z tej okoliczności biskup Szymański przez O. Dionizego Korzeniowskiego cichaczem i w wielkiej tajemnicy, by czasem kto się o tern nie dowiedział, a zwłaszcza Rosjanie, wydobył obraz cudowny z ołtarza, a na jego miejsce wstawił ową kopię ze skarbca. — Uczyniono to w takiej tajemnicy, że nawet najbliższe otoczenie biskupa nie wiedziało o tern. W roku 1867 rząd rosyjski skasował diecezję Podlaską, a biskupa Szymańskiego wywiózł do Łomży. Biskup, wyjeżdżając z Janowa do Łomży, zabrał ze sobą obraz cudowny i ukrył go w klasztorze P. P. Benedyktynek w Łomży, by tam przebywał do czasu, aż nadejdzie odpowiednia chwila wyjawienia tajemnicy, by obraz ten mógł wrócić na swoje dawne miejsce. O. Korzeniowskiego też wzięto z Leśnej, a na jego miejsce przyszedł świecki ks. Przesmycki, o którym też była wyżej mowa. Świątobliwy Biskup Szymański wkrótce umarł i o obrazie zapomniano.

Powrót OO. Paulinów i obrazu cudownego do Leśnej

Wyjeżdżając z Leśnej, mniszki prawosławne, zabrały ze sobą kopję obrazu, znajdującą się tam w ołtarzu. Tegoż roku w sierpniu Leśna była zajęta przez oddziały wojsk polskich brygady Piłsudskiego, a kościół leśniański został poświęcony czyli restytuowany przez kapłana katolickiego, kapelana tychże wojsk polskich i odtąd stał się z powrotem świątynią katolicką.
Obecny Biskup podlaski, Henryk Przeździecki, po wskrzeszeniu diecezji podlaskiej i objęciu jej rządów, przywrócił w r. 1919 parafię w Leśnej, powierzając ją OO. Paulinom, tak jak przedtem było. Zatem świątynia leśniańska wróciła do dawnych jej właścicieli, ale pusta, bo bez cudownego obrazu.
Rozpoczęły się starania o odszukanie obrazu cudownego. Biskup sądząc, że mniszki prawosławne zabrały obraz cudowny, wystąpił do rządu polskiego, prosząc o pomoc w odzyskaniu go. Rząd polski przychylnie zajął się tą sprawą. Tymczasem doszła wiadomość, że monaszki wyjechały z Rosji i mają u siebie obraz leśniański. Udano się do Jugosławii, gdzie w Opowie zamieszkały. Jeździł tam O. Aleksander Łaziński, ówczesny przeor OO. Paulinów w Leśnej i sądząc, że mniszki posiadają obraz, wywieziony z Leśnej, ale żądają wielkie sumy w dolarach za oddanie obrazu. O. Aleksander był gotów zebrać tę sumę i zapłacić, byleby mógł odzyskać obraz tak drogi sercu każdego Polaka, a zwłaszcza Podlasiaka.
Bóg zaiste cudowny w dziełach swoich nie pozwolił na to, aby lud polski płacił za własność swoją, choćby to była kopia cudownego obrazu. W maju 1926 roku nadeszła wiadomość, że odnalazł się obraz leśniański i że znajduje się w Łomży w kościele PP. Benedyktynek. Stosownie do decyzji Biskupa Przeździeckiego, O. Aleksander Łaziński z rzeczoznawcami p. Wojciechem Stanisławem Tarczyńskim, dyrektorem zbiorów państwowych, p. profesorem Janem Rutkowskim, słynnym artystą malarzem konserwatorem, oraz p. Zygmuntem Rokowskim, konserwatorem zabytków sztuki, udali się do Łomży dla dokładnego zbadania obrazu, a potem do Opowa, w Jugosławii, by i tamten obraz obejrzeć. Komisja ta, po dokładnym zbadaniu obrazów, orzekła, że obraz, przechowywany w Łomży, jest obrazem dawnego pochodzenia, że wymiary jego i rysunek zgadzają z dawnymi dokumentami i opisami w starych inwentarzach kościelnych, przechowywanych na Jasnej Górze, a obraz który wywiozły monaszki z Leśnej do Opowa, jest obrazem roboty daleko późniejszej. Obraz, który był w Łomży jest cały rzeźbiony, a obraz z Opowa ma rzeźbione tylko twarze nowszym sposobem, a reszta obrazu domalowana i wymiary jego są nieco większe.
Po długim badaniu pod przysięgą zakonnic w Łomży, oraz innych osób wiarogodnych, ks. Biskup Podlaski w dniu 17 czerwca 1927 roku po naradzie z kapitułą katedralną, nie mając innych już żadnych wątpliwości, gdyż fakty same aż nadto były przekonywujące, ogłosił, że obraz Matki Boskiej, przechowywany w Łomży w kościele P.P. Benedyktynek, jest tym samym obrazem, który od roku 1683 był czczony w Leśnej, a zatem jest to prawdziwy obraz Matki Boskiej Leśniańskiej cudami słynący.
Ks. Biskup Przeździecki polecił też profesorowi Rutkowskiemu, ażeby ten obraz odnowił, co też zostało szczęśliwie po mistrzowsku dokonane. P. Gontarczyk według wzoru p. Kotarbińskiego wykonał suknie srebrną grubo złoconą z koronami dla cudownego obrazu, a gdy wszystko było wykończone, Biskup Podlaski po trzydniowym nabożeństwie przed obrazem Matki Boskiej Leśniańskiej w Siedlcach, przeprowadził obraz ten cudowny tryumfalnie przy napływie niezliczonej liczby wiernych i duchowieństwa świeckiego i zakonnego do Leśnej dnia 25 września 1927 roku, gdzie wśród bicia w dzwony i przy salwach armatnich wojska polskiego, wobec pięciu przybyłych na tę uroczystość Biskupów, kapituł i duchowieństwa, przedstawicieli władz świeckich i wojska wręczył 26 września 00. Paulinom na ręce ich Jenerała O. Piotra Markiewicza, obraz cudowny.
Tak więc powrócił z przymusowej tułaczki obraz cudowny do Leśnej, by być pociechą ludu wiernego, a stojąc na rubieży schizmy, pociągnąć do jedności wiary św. tych, co jej nie znają i złączyć pod laską Najwyższego Pasterza owce, co są z obcej owczarni, by była jedna Owczarnia i jeden Pasterz.

I zasiadła na Swym tronie Najśw. Maryja Panna, aby spełnić życzenia nasze, aby obficie łaski nam rozdawać… Kościół Leśniański dziś rozbrzmiewa jak przed wieki, chwałą Maryi. Każdy więc, kto jeno Polakiem i Polką się czuje, niechaj wielbi Maryję, niechaj stanie w jednym szeregu, jako „przednia straż chrześcijaństwa” pod sztandarem Maryi, niechaj poleca Maryi Ojczyznę i niech woła do Niej: „Dziękujemy Ci, Matko Boska, za powrót Twój na swe ulubione miejsce do Leśnej. Niech będzie błogosławione Imię Twoje „Królowo polska, Królowo aniołów*.
Bądź nam, bądź narodowi polskiemu, po wszystkie
wieki orędowniczką, pośredniczką. Matką i Królową.

Rycerstwem polskim, buławą,
Ty sama władaj i sławą.
Weź nas pod świętą swoją obronę,
Oddal Boski gniew na stronę.

Zostaw komentarz